Jak strzelić sobie w kolano?

Minister Macierewicz mógłby występować w filmie instruktażowym dla Obrony Terytorialnej „Jak nie strzelić sobie w kolano?”. Jako przykład osoby, która zrobiła to czterokrotnie. I co najbardziej niezwykle, za pomocą jednego tylko wystrzału – doprowadzając do zerwania kontraktu z Airbusem.

Nie wiem, czy Caracale są najlepszymi na świecie śmigłowcami. Nie wiem też, czy śmigłowce są pierwszymi na liście najważniejszych zakupów dla armii. Wiem natomiast, że za to, jak Antoni Macierewicz zachował się w sprawie tego kontraktu, przyjdzie płacić nam przez lata.

Po pierwsze, opóźnił wyposażenie polskiej armii w nowoczesne śmigłowce o co najmniej trzy lata. W obecnej sytuacji geopolitycznej to wieki. Szczególnie, że wiele ze śmigłowców, których dzisiaj używa Wojsko Polskie zbliża się do emerytury. Trzydziestoletnie resursy trzeba przedłużać, żeby piloci mieli na czym latać. Niektóre jednostki zaraz zostaną uziemione. Przy okazji – jak używanie rosyjskich śmigłowców, do których niektóre części trzeba kupować w Rosji, ma się do zwiększania bezpieczeństwa Polski?

Po drugie, zamroził na długo nasze relacje polityczne i wojskowe z Francją. Po wyjściu Wielkiej Brytanii będzie to jeden z dwóch najsilniejszych graczy w Unii. A w kwestii budowania potencjału wojskowego UE ważniejszy niż Niemcy. I tak mamy coraz słabszą pozycję w Unii, ale teraz na własne życzenie wskoczyliśmy do Rowu Mariańskiego.

Po trzecie, naraził Polskę na proces o wielomilionowe odszkodowania. Wyroki w tej sprawie zapadać będą przed międzynarodowymi trybunałami, na które Zbigniew Ziobro nie ma wpływu. I chodzić będzie o kwoty wielokrotnie większe niż odszkodowanie za klacz, która padła w Janowie.

Po czwarte, pozbawił Łódź dużej inwestycji, która stworzyłaby setki miejsc pracy. Uniemożliwił też transfer technologii do polskiej firmy, ponieważ do tego zobowiązał się Airbus. WZL-1, gdzie Caracale miały być produkowane, jest i pozostanie polską firmą. W przeciwieństwie do PZL Mielec i PZL Świdnik, które są własnością międzynarodowych koncernów.

Polska i Polacy będą płacili za te decyzje przez lata, także wtedy, gdy o Antonim Macierewiczu szczęśliwie już zapomnimy. Jednak już dzisiaj ma on obowiązek, aby szczegółowo przedstawić okoliczności negocjacji. Także te dotyczące jego związków z lobbystami. W wojsku używa się określenia „friendly fire” dla określenia działań, które przypadkowo spowodowały straty we własnych oddziałach. Minister Macierewicz decyzją w sprawie Caracali wzbogaci słownictwo pola walki o jeszcze jedno pojęcie: „stupid fire”.
Trwa ładowanie komentarzy...