O autorze
Jestem politologiem i wschodoznawcą. Państwo jest silne siłą swoich obywateli i ich zaangażowaniem, dlatego zająłem się działalnością pozarządową – pracowałem w fundacji Projekt: Polska w ramach której realizowałem ogólnopolskie projekty edukacyjne, obywatelskie i międzynarodowe wymiany młodzieżowe. Byłem najmłodszym wiceprzewodniczącym Rady Miasta w Kościanie. Pracowałem też jako ekspert w Gabinecie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Obecnie jestem sekretarzem generalnym Nowoczesnej. Jestem też posłem. Pracuję w komisji spraw zagranicznych, komisji do spraw służb specjalnych i Polsko-Ukraińskiej Grupie Parlamentarnej.

Zapraszam również na mój profil na Twitterze i Facebooku.

Jeżeli

Najprawdopodobniej nigdy się nie dowiemy, czy w raporcie MI6 naprawdę napisano, że „Polska staje się zagrożeniem dla naszej wspólnoty”. A jeżeli już stanie się on jawny, to raczej nie za naszego życia. Brytyjczycy nie mają bowiem w zwyczaju takich dokumentów ujawniać i to nie oni byli źródłem przecieku do Polityki.

Trzeba jednak postawić sobie pytanie: a co jeśli to prawda? Sprawa jest zbyt poważna, żeby udawać że nic się nie dzieje. Po pierwsze, oznaczałoby to, że najlepsze służby w Europie uważają polskiego Ministra Obrony za zagrożenie dla NATO. Po drugie, że taka opinia poszłaby w świat, szczególnie do USA, które i tak zamroziło swoją współpracę w ramach Centrum Europejskiego Kontrwywiadu. Brytyjczycy bardzo blisko współpracują z Amerykanami w ramach "five eyes only" (w jej skład wchodzą też Australia, Kanada i Nowa Zelandia) i tego rodzaju opinie idą w świat. Po trzecie, że możemy zapomnieć o sojuszach z Wielką Brytanią. A pamiętajmy, że ich wyjście z Unii oznacza dużo ściślejszą współpracę  Brytyjczyków w ramach NATO. Zatem po skonfliktowaniu się z całą Unią Europejską, Polski rząd również skonfliktował się z NATO. Po czwarte, że informacje wywiadowcze z Polski łatwo przeciekają do Rosji. Po piąte, że Brytyjczycy dziesięć razy się zastanowią, czy przyjść Polsce z pomocą, bo będą się obawiali rosyjskiej prowokacji i polskiego nieprzygotowania do wspólnego działania w ramach NATO. Łatwo będzie im zadać sobie pytanie „dlaczego mamy umierać za Gdańsk, skoro sami Polacy nie są na to gotowi?”

Najważniejszą kwestią jednak jest to, że istnieją obiektywne przesłanki, aby mieć podobną do MI6 opinię na temat statusu polskiego kontrwywiadu. Faktycznie w SKW nastąpiły czystki, a CEK zostało rozbite na własne życzenie Macierewicza. Trzeba jasno powiedzieć, że jeżeli Antoni Macierewicz chciał pozbyć się z SKW kilku oficerów, to nie musiał niszczyć całej instytucji i zamrażać naszej współpracy wywiadowczej z NATO.

Konsekwencje tej sytuacji dla bezpieczeństwa Polski są bardziej niż poważne. Możemy zapomnieć o bliskiej współpracy z innymi wywiadami, a trafiać do nas będą tylko takie informacje, które mogłyby być bezpośrednio przekazane do Moskwy. A to ta współpraca, a nie zamykanie granic przed uchodźcami jest najlepszym sposobem zapobiegania atakom terrorystycznym.

Trzeba zatem zadać Jarosławowi Kaczyńskiemu pytanie: dlaczego trzyma jeszcze Macierewicza na stanowisku? Czy chodzi o to, że nie może się pozbyć najważniejszego kapłana religii smoleńskiej? Czy jest to warte sprowadzania zagrożenia na mieszkańców Polski?

Rozumiem, że Prezes sam się boi, bo po mieście porusza się zawsze z gorylami. Ochroną, która kosztują polskiego podatnika 1,5 mln zł. Zapomina jednak, że warto byłoby zapewnić też ochronę Polakom.
Trwa ładowanie komentarzy...